29 cze 2007

Czy odbyliście juz wakacje marzeń? Mi się udało i to diść szybko, bo w wieku 24 lat. Mimo iż wyjazd odbył się na przełomie stycznia i lutego ja wciąż tam jestem myślami. Indie ... Chyba już się z nich nie wyleczę. O nich śnię, o nich myślę, czytam, piszę. Nie ma takiego dnia żebym myślami tam nie wyfrunęła. To chyba obsesja. Ale z drugiej strony nie robię sobie dredów, nadal się myję, nie przeszłam na hinduizm i nie jestem wegetarianką. Wręcz przeciwnie. Twardo pracuje w biznesie, noszę marynarę, codziennie się maluję i nawet czeszę (coś podobnego co?) Z drugiej jednak strony kombinuję jak tam wyjechać. Jedna z prób mocno mi się nie udała. Mocno potłukłam myśli, psychikę i serducho. Gdzieś tam na lotnisku została część mnie i czeka aż po nią wróce. A tu kapitalistyczny brak czasu, urlopy i inne historie. Nadzieje na nowe życie. Nowe przyjaźnie, przygody i miłości. Emocjonalna burza a tam cicha przystań mimo żaru, biedy i milionów ludzi dookoła. Gdzie jest moje miejsce? Ile czasu potrzebuję, żeby się tego dowiedzieć? Czy jak za dwa miesiące będę nadal uważać że to nie jest moje miejsce powinnam spakować walizki i jechać? Czy ja przed czymś uciekam? Czy ja za czymś gonię? Czego potrzebuję na tym świecie? Gdzie jest moje miejsce? Szukam ... Wyszukaj. Trwa wyszukiwanie ... Dylematy młodego ekonomisty.

To zdjęcie powyżaj wzywa mnie do powrotu, a ja nie wiem czego chcę.


Brak komentarzy: