Jak na 28 marca, to jestem w niezlym bagnie. Firma sie nie odzywa. Wizy nie ma. Za kilka dni koncze moja prace w Polse. No coz, sytuacja zaczyna sie robic dosc stresujaca. Dobrze ze chociaz slonce swieci, a nie deszcz i szarowka. O tych moich Indiach to moglabym cala ksiazke juz napisac. Na pewno dostarczaja mi niesamowita ilosc przezyc.
Troche sie jednak boje ze nic z tego mojego wyjazdu nie wyjdzie ... i co wtedy?
No coz, najpierw wakacje. Musze troche odpoczac. A potem cos znajde. W Polsce mamy straszne bezrobocie, ale duza ilosc ludzi powyjezdzala, wiec moze cos sie dla mnie znajdzie. Byle nie Warszawa...
Zachowaj optymizm, tylo bez paniki, zachowaj optymizm, wszytko bedzie dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz